Category: Zapachy życia

Po raz czterystapiędziesiątypierwszy opowiem: co u mnie ;)

Piję kawę z solą (wiecie, że kilka kryształków soli niweluje zbytnią gorycz?) i postanowiłam wykorzystać poranek sobotni by coś naklikać… Zwykle na pytanie:co słychać? Albo co u ciebie? Mam problem odpowiedzieć. Nagle robi mi się pustka, albo zbyt wiele tematów pcha się do wypowiedzenia, a mózg robi przesiew: co się nadaje, a co nie, by opowiedzieć je komuś….hmm.. to chyba…

444!!! Wpis zapachowy

Z piekarnika dobiega mnie cudowny zapach obiadu. Za klikanaście minut powinien być gotowy. Skrzydełka kurczaka zamarynowane na ostro, grube plastry ziemniaków i pieczarki. Piecze się to wszystko razem i przenika smakami nawzajem. Czasami ten cudowny zapach zostaje zepsuty smrodami z dworu. To uroki mieszkania na wsi… „Nie ma to jak na wsi rankiem, pachnie gównem i rumiankiem”… Tym razem tym…

Taki darowasny czas: jakby go nie zmarnowac i tym się nie stresować…

Nieoczekiwanie, od wczoraj, mam urlop. Całe trzy dni, ale z weekendem pięć. To już coś.. Jednak dziś odczuwam to wredne, niepotrzebne uczucie, jakby stres urlopowy?!! Odpoczywać też trzeba umieć!!! Nie wiem na czym rzecz polega? Czy za dużo oczekuję, może zbyt wiele bym chciała na raz… Bo chciałabym nadgonić prace domowe, równocześnie poleniuchować , albo wyskoczyć gdzieś i zrobić coś…

Przegląd przedświąt, świąt i poświąt ;)

Wesołego po świętach! I tyle napisałam wczoraj;) Oczywiście siadałam z zamiarem wygadania, a raczej: wypisania, tego co było, co jest, co siedzi w środku. Jednak widać wtrąciło się COŚ- nie-wiadomo-co, że nie napisałam nic więcej. Nie żeby było o czym, konkretnie pisać, bo nic takiego się nie stało. A mnie chyba zniknęła zdolność pisania o wszystkim małym i codziennym, i…

Foch, ciach, pfffff

Naszło w mnie w sobotę małe ciach. I dosłownie zrobiłam ciach. Potrzebowałam zmiany, choćby takiej małej. Wnerwiły mnie moje włosy, zatem nożyczki ciach i ponad 20 cm poszło w kosz. Jakże się je teraz łatwo rozczesuje! Umyłam, pofalowały się bardziej niż kiedy były długie. Znaczy.. nadal są w sumie długie, tylko teraz równiejsze. Wcześniej na plecach tworzyły trójkąt, sięgający wierzchołkiem…

Między, a między… 416 a 418 ;)

Utkwiłam między słowem, a słowem między nutą, a nutą między Księżycem, a Ziemią między piekłem, a niebem między żalem, a radością między codziennością, a snem między obiadem, a książką między klawiaturą, a „iaaaau” między spuchniętym kolanem, a gorączką między nadzieją, a poddaniem między tumiwisizem, a trzepotem serca między tym co możliwe, a co nigdy się nie zdarzy między kobietą, a…

Pół wakacji, pół lata, pół życia?

Co jest grane?? Myślałam, że mrugnę, a się zdrzemnęłam? Ktoś zabrał mi dwie godziny dnia? Dwie godziny życia?? Wiem, że czas zapierdala, ale żeby aż tak??? Uff.. A to jednak wyczerpała się bateria w zegarze, który zawsze się śpieszył.. Niby się wyjaśniło z tym czasem, ale jednak… Za mną nie wiadomo jak i kiedy: połowa wakacji, połowa lata, połowa życia…

Koniec i początek, przeskakujące liczniki i czerwone paski

Czas chyba popchnąć tamte notki dalej.. Zdaję sobie sprawę, że to nic nowego pod słońcem, to moje narzekanie. Te moje zwierzenia o mojej (nie)dyplomacji małżeńskiej znane są tym co mnie odwiedzali i odwiedzają. Nudne są, niczego nie wnoszą nowego, bo jestem jaka jestem i nawet jak tu piszę czasem jak chojrak jakiś, to nie walę pięścią w stół i ultimatum…

Koniec nie jest końcem, a truskawki to dopalacze ;)

Poniedziałek jeszcze uszami mi paruje.. Taki był dziś dzień, że klękajcie narody. Niby nic nowego, a jednak Zaczął się całkiem pozytywnie, zresztą. W sumie roboczy poniedziałek też pozytywnie się zakończył, bo zakończył się;) Rano, spacerowałam sobie do pracy, inna trasa taka dla odmiany, ale też z racji tego, ze śniadanko miałam sobie kupić. Zabrakło dla mnie pieczywa w domu. Zatem…

Truskawkowy piątek

Kuchnia moja wygląda jak ze snu psychopaty. Wszystko pochlapane na czerwono. Ślubny przytachał górę truskawek i to tak dojrzałych, że szybko musiałam się nimi zająć.. Część świeżo z cukrem chłopaki zjedzą (ja bez cukru..noo!!!) drugą część zmiksuję z maślanką lub kefirem na pyszny koktajl, resztę chyba zamrożę by mnie nie pokusiło zrobić placek z galaretką… Wiadomo, że jak jest to…