Category: refleksje

Przeprowadzka

No i znów? Kolejny raz stracę ten kawałek siebie, tutaj zapisany, bo blogi tutaj zamykają? Jeszcze trochę czasu, może uda się przetransportować… Poszłam za ciosem, założyłam.. mam obawy czy trafie tam znowu, jak się znajdę, poza ty.. ja już prawie nie bywam Ale nowy adres dla chętnych: https://loonei.blogspot.com/ nowe moje miejsce w blogowni

450. Aż trudno uwierzyć, że już 450 raz tu piszę!

Przepraszam za ciszę, tak jakby co.. Cisza nie znaczy, że nic mnie nie obchodzi, że nic nie chcę, że nie myślę, nie tęsknię..Czasem myślę, że im ciszej tym BARDZIEJ… A jednak tak być musi, chyba tak… A cisza przynajmniej sprawia, że nie nabroję Chyba zapadam w sen zimowy, bo choć nie ma mnie tutaj, nie ma mnie i gdzie indziej.…

444!!! Wpis zapachowy

Z piekarnika dobiega mnie cudowny zapach obiadu. Za klikanaście minut powinien być gotowy. Skrzydełka kurczaka zamarynowane na ostro, grube plastry ziemniaków i pieczarki. Piecze się to wszystko razem i przenika smakami nawzajem. Czasami ten cudowny zapach zostaje zepsuty smrodami z dworu. To uroki mieszkania na wsi… „Nie ma to jak na wsi rankiem, pachnie gównem i rumiankiem”… Tym razem tym…

Brubrania starej Maryny ;)

Poczułam potrzebę poklikania, zamiany tego pikającego kursora w zbiór liter, potem słów, następnie zdań. Planowałam dosiąść rower, ale póki co upał zagania mnie do domu, a najchętniej do piwnicy… Nie nie, nie narzekam! Jest lato przecież.. jeszcze.. zatem upały być powinny, bo dlaczego nie? No i jutro ostatni dzień do pracy, po czym zaczynam urlopowanie. A co, tak mniej typowo,…

Taki darowasny czas: jakby go nie zmarnowac i tym się nie stresować…

Nieoczekiwanie, od wczoraj, mam urlop. Całe trzy dni, ale z weekendem pięć. To już coś.. Jednak dziś odczuwam to wredne, niepotrzebne uczucie, jakby stres urlopowy?!! Odpoczywać też trzeba umieć!!! Nie wiem na czym rzecz polega? Czy za dużo oczekuję, może zbyt wiele bym chciała na raz… Bo chciałabym nadgonić prace domowe, równocześnie poleniuchować , albo wyskoczyć gdzieś i zrobić coś…

Mini karawany, fochy, zatkane rury i inne takie ;)

Za słowa dość nienadające się do publicznych tekstów, przepraszam. Jednocześnie upraszam by treść nie dotarła do osób niepowołanych, głównie OSOBY. W razie czego się wyprę, zasłonię fantazją literacką, ale to może nic nie dać, bo Ślubny pozna Dopiero co ponarzekałam u Sza na swoją niemoc twórczą.. Na przekór postanowiłam klikać aż coś naklikam. A co. Co mi tu będzie mną…

432. Maił się wreszcie maj majowo :)

Podobno pora na nowa notkę, zatem klikam. Jakoś nie umiem odmówic temu głosowi Nie bardzo wiem o czym, bo jak tylko zaczynam pisać ucieka mi myśl. Albo zaczyna mi się wydawać jakaś taka nieklikalna. Połowa maja przeminęła bezszelestnie, jakby na palcach przeszło obok. Miniony weekend był cudownie słoneczny, rozgrzany i pachnący kwitnącym rzepakiem oraz bzem. Już od czwartku wiosna nabrała…

Nie wiem.. może nie tego czego sobie życzę, ale tego czego mi potrzeba???

Dzbanek herbaty bez cukru (nadal jestem zbyt słodka, co sprawdzam codziennie rano, kosztem kropli krwi..) pod ręką, Harry śpiący u stóp, żołądek napełniony spaghetti (chłopaki się nawet nie zorientowali, że makaron był razowy) i czegóż można jeszcze chcieć od życia? Cóz… miało to zabrzmieć optymistycznie i radośnie, ale dłuuuga lista tego czego potrzeba, od razu się zrodziła nieproszona w mózgoczaszce!…

„Na kogo Pan Bóg – na tego wszyscy święci!”

„Na kogo Pan Bóg – na tego wszyscy święci!” Tak mawiała moja mama i to niestety prawda… Czyli jak się coś sypie, to się sypie lawinowo. Miałam zamiar tak sobie ponarzekać, tak przyziemnie, tak jak to robi 3/4 narodu. Połowa z nich niesłusznie, bo narzeka dla samego narzekania. Dlatego raczej sobie odpuszczę te moje smuty… Następny akapit należy pominąć, skoro…

Przegląd przedświąt, świąt i poświąt ;)

Wesołego po świętach! I tyle napisałam wczoraj;) Oczywiście siadałam z zamiarem wygadania, a raczej: wypisania, tego co było, co jest, co siedzi w środku. Jednak widać wtrąciło się COŚ- nie-wiadomo-co, że nie napisałam nic więcej. Nie żeby było o czym, konkretnie pisać, bo nic takiego się nie stało. A mnie chyba zniknęła zdolność pisania o wszystkim małym i codziennym, i…