444!!! Wpis zapachowy

Z piekarnika dobiega mnie cudowny zapach obiadu. Za klikanaście minut powinien być gotowy. Skrzydełka kurczaka zamarynowane na ostro, grube plastry ziemniaków i pieczarki. Piecze się to wszystko razem i przenika smakami nawzajem. Czasami ten cudowny zapach zostaje zepsuty smrodami z dworu. To uroki mieszkania na wsi… „Nie ma to jak na wsi rankiem, pachnie gównem i rumiankiem”… Tym razem tym pierwszym ;) Smród obornika z okolicznych pól oznacza, że jest już po żniwach, a zatem koniec lata taki bliski!
Udany miałam urlop, nawet pogoda dopisała. A jednak lata zawsze mało, zawsze żal jak się kończy… W zeszłym tygodniu coś w rodzaju trąby powietrznej przeszło nad okolicą. My byliśmy w tym czasie nad morzem i straszne skutki „podziwialiśmy” w drodze powrotnej… W naszym domu straty niewielkie, trochę zalany sufit i połamana pergola co pokotłowała się z nowiutkim namiotem ogrodowym… Tu na miejscu Córa i reszta rodziny zmagała się ze strachem w trakcie nawałnicy a brakiem prądu i wody potem. Nie trwało to u nas długo, na szczęście.
Nad morzem było cudownie, spełniłam prawie wszystkie punkty z planu.. Jestem opalona, wypoczęta, bateryjki naładowane..odpukać ;) W nogach mam pełno kilometrów brzegiem morza, dwieście stopni z latarni morskiej. Woda w Bałtyku wcale nie była lodowata, sama przyjemność zanurzyć się w falach, co tez kila razy zrobiłam. Opaleniznę w tym roku udało mi się opanować bez oparzeń i schodzącej skóry.. Trochę tylko swędzące plecy, więc czasem czochram się o futrynę jak niedźwiedź o drzewo…Wszystko co dobre, się szybko kończy, zatem jeszcze tylko ten weekend co już jest sporo nagryziony i powrót do pracy..

Życie ma swoje zapachy, jakiś czas temu sobie uświadomiłam, że dla mnie zawsze były ważne.. Czasem jakiś zapach przywoła konkretne wspomnienie. Jakby jakiś pstryczek po wciągniętej nosem woni budował obrazy w głowie. Letnie noce pachną tak cudownie, koniec lata zalatuje obornikiem, albo sianem, początek jesieni dymem spalonych liści, wiosna budzącym się życiem i mokrą ziemią.. Powietrze po burzy, koszona trawa. Życie zbudowane zapachami. Nawet moje miejsce pracy miało charakterystyczny zapach, zmieniło się to po remoncie… Kiedyś się nawet zastanawiałam, czy potrafiłabym się zakochać w mężczyźnie, jeśli jego zapach byłby dla mnie brzydki. Każdy ma swój indywidualny i nawet nie mam tu na myśli potu czy pierdów ;) I nie mówię o ekstremach takich jak nie mycie.. to samo z siebie by pewnie wykluczało kandydata. Chodzi mi o taki zwyczajny, codzienny zapach. Bywają ludzie czyści, atrakcyjni, a jednak zapachowo nieciekawi… W przypadku obu płci… Na szczęście nie miałam takiego dylematu, możliwe że natura sama to załatwiła. Po prostu feromony zrobiły swoje nawet podświadomie ;)

  3 comments for “444!!! Wpis zapachowy

  1. 20 sierpnia 2017 o 19:33

    Jena, ale narobiłaś mi tym obiadem, nie powinno się pisać takich rzeczy to czysty sadyzm…
    Dobrze, że wam chałupa nie ucierpiała i że wywczas udany. Teraz do roboty ;)
    Pewnie „Pachnidło” przypadło Ci do gustu.

  2. 21 sierpnia 2017 o 10:09

    facet, który nie pachniałby odpowiednio, nie zwróciłby Twojej uwagi po prostu :)
    Może dylemat mógłby dotyczyć faceta o zapachu neutralnym, ale ten z zapachem postrzeganym jako odpychający… cóż… zostałby automatycznie pominięty :)

    Miałam kiedyś adoratora o zapachu dla mnie mało atrakcyjnym (zmiana wody kolońskiej na moja ulubioną mu nie pomogła… było jeszcze gorzej, bo oba zapachy, ten z wody i jego własny, zupełnie ze sobą się nie harmonizowały), porażka, a szkoda, bo pan był ułożony, atrakcyjny (obiektywnie), z poczuciem humory takim jak lubię, ale… zwyczajnie – nie dla mnie. Myślę, że jak trafi na „swoją” kobietę, to będzie dla niej pachniał wyjątkowo dobrze :) … bo chyba właśnie między innymi na tym to polega :) :)

  3. 28 sierpnia 2017 o 21:37

    ostatnio gdy jechałam rowerem czułam ziemie tak ziemie po talerzowaniu i zaczęły się pierwsze podorywki i orania i ziemia tak pachniała jesienna ziemia.
    mieszkałam na wsi czułam te zapachy czuło się zapach siana koszonego zboża czy słomy i jesiennej oranej ziemi
    starzeje się chyba bo zaczynam znowu doceniać te zapachy i zaczynam tęsknic za spokojem wsi
    choć mój raj dale mi tego mała namiastkę

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *