„…JAK RYSA NA SZKLE”

"Czego wciąż mi brak? Co tak cenne jest? Że ta nienazwana myśl Rysą jest na szkle..." [Urszula]

437. Różnice płci ? :P

Czy brzoskwinia ma tłuszcz??? Tak twierdzi moja aplikacja, a raczej nie ma na myśli robaczka! Język ucieka mi do pasa, bo w piekarniku pierś z kurczaka z ryżem z curry i cebulką…Moja zapiekanka, lekko odkaloryzowana..ee..odkaloryczniona, ..no jakoś tak to chyba można nazwać… Zrezygnowałam z masła, choć ono sprawia, że ryż jest aksamitny. Dla Ślubnego pewnie zapiekanka będzie za „sucha”… ale…

Szczęśliwi (czasu) nie liczą ;)

Niewiarygodnie piękny wieczór nastał, po takim deszczowym i burym dniu. Taki dziś dziwny dzień, taki poniedziałkowy piątek. Jakoś w pracy poszło jednak z górki. Mam wrażanie, ze im człowiek starszy, tym czas szybciej przecieka przez palce. W drodze powrotnej „z pazurków” (dziś zaszalałam, mam też zrobione te u stóp) weszłam na cmentarz, bo dziś moja mama miałaby urodziny. Nie będzie…

Oblana, (chyba) zakleszczona i (prawie) obsrana!

Od tygodnia jestem na cukrowym, a raczej bez cukrowym, detoksie. Mój poziom cukru na czczo nadal za wysoki. Póki co próbuję metod naturalnych. Jeszcze domownicy nie pouciekali. Oprócz Córy, ale ona i tak by wyjechała. Ostatni tydzień obfitował w przygody. Takie przygody mojej miary, czyli nie ma co liczyć na górnolotne treści, lub gotowy scenariusz oskarowego filmu.W skrócie, taki zwiastun:…

Mini karawany, fochy, zatkane rury i inne takie ;)

Za słowa dość nienadające się do publicznych tekstów, przepraszam. Jednocześnie upraszam by treść nie dotarła do osób niepowołanych, głównie OSOBY. W razie czego się wyprę, zasłonię fantazją literacką, ale to może nic nie dać, bo Ślubny pozna Dopiero co ponarzekałam u Sza na swoją niemoc twórczą.. Na przekór postanowiłam klikać aż coś naklikam. A co. Co mi tu będzie mną…

Odwentylowana

Niech mnie ktoś kopnie w dupę! Na zapęd! Dziś mój organizm przeszedł w tryb oszczędnościowy. To spory eufemizm. Dobrze, że oddychanie dzieje się niejako samo, bo gdybym to ja miała specjalnie napełniać płuca, to bym się dziś udusiła! Coś trzeba zrobić z takim dniem, kiedy pogoda barowa, a do baru ni ma jak… Pranie wywieszone wczoraj na rozpogodzony wieczór, kolejny…

432. Maił się wreszcie maj majowo :)

Podobno pora na nowa notkę, zatem klikam. Jakoś nie umiem odmówic temu głosowi Nie bardzo wiem o czym, bo jak tylko zaczynam pisać ucieka mi myśl. Albo zaczyna mi się wydawać jakaś taka nieklikalna. Połowa maja przeminęła bezszelestnie, jakby na palcach przeszło obok. Miniony weekend był cudownie słoneczny, rozgrzany i pachnący kwitnącym rzepakiem oraz bzem. Już od czwartku wiosna nabrała…

Nie wiem.. może nie tego czego sobie życzę, ale tego czego mi potrzeba???

Dzbanek herbaty bez cukru (nadal jestem zbyt słodka, co sprawdzam codziennie rano, kosztem kropli krwi..) pod ręką, Harry śpiący u stóp, żołądek napełniony spaghetti (chłopaki się nawet nie zorientowali, że makaron był razowy) i czegóż można jeszcze chcieć od życia? Cóz… miało to zabrzmieć optymistycznie i radośnie, ale dłuuuga lista tego czego potrzeba, od razu się zrodziła nieproszona w mózgoczaszce!…

Cukrowy bollywood? Maj czy listopad?

Okazałam się niezdolna. Do pracy! Cóż.. dawno wiedziałam, że zapewne zostałam stworzona do tego by leżeć i pachnieć, ale żeby mi tego zabraniać? Ojj nie zgadzam się! Naszą nową panią doktor od badań okresowych zaalarmował mój poziom glukozy. I powiedziała, że nie da mi zdolności do pracy. Yhmm,.,. Na szczęście padło potem słowo: dopóki. Dopóki nie przyniosę od rodzinnego zaświadczenia,…

„Na kogo Pan Bóg – na tego wszyscy święci!”

„Na kogo Pan Bóg – na tego wszyscy święci!” Tak mawiała moja mama i to niestety prawda… Czyli jak się coś sypie, to się sypie lawinowo. Miałam zamiar tak sobie ponarzekać, tak przyziemnie, tak jak to robi 3/4 narodu. Połowa z nich niesłusznie, bo narzeka dla samego narzekania. Dlatego raczej sobie odpuszczę te moje smuty… Następny akapit należy pominąć, skoro…

Przegląd przedświąt, świąt i poświąt ;)

Wesołego po świętach! I tyle napisałam wczoraj;) Oczywiście siadałam z zamiarem wygadania, a raczej: wypisania, tego co było, co jest, co siedzi w środku. Jednak widać wtrąciło się COŚ- nie-wiadomo-co, że nie napisałam nic więcej. Nie żeby było o czym, konkretnie pisać, bo nic takiego się nie stało. A mnie chyba zniknęła zdolność pisania o wszystkim małym i codziennym, i…