„…JAK RYSA NA SZKLE”

"Czego wciąż mi brak? Co tak cenne jest? Że ta nienazwana myśl Rysą jest na szkle..." [Urszula]

„Na kogo Pan Bóg – na tego wszyscy święci!”

„Na kogo Pan Bóg – na tego wszyscy święci!” Tak mawiała moja mama i to niestety prawda… Czyli jak się coś sypie, to się sypie lawinowo. Miałam zamiar tak sobie ponarzekać, tak przyziemnie, tak jak to robi 3/4 narodu. Połowa z nich niesłusznie, bo narzeka dla samego narzekania. Dlatego raczej sobie odpuszczę te moje smuty… Następny akapit należy pominąć, skoro…

Przegląd przedświąt, świąt i poświąt ;)

Wesołego po świętach! I tyle napisałam wczoraj;) Oczywiście siadałam z zamiarem wygadania, a raczej: wypisania, tego co było, co jest, co siedzi w środku. Jednak widać wtrąciło się COŚ- nie-wiadomo-co, że nie napisałam nic więcej. Nie żeby było o czym, konkretnie pisać, bo nic takiego się nie stało. A mnie chyba zniknęła zdolność pisania o wszystkim małym i codziennym, i…

427. Małżeńska (nie)dyplomacja ;)

Nazwałam Ślubnego chujem. Niby nic takiego, ale: po pierwsze: ja nigdy go jeszcze tak nie nazwałam po drugie: nie w moim stylu takie słownictwo, najwyżej w szczególnych wypadkach po trzecie : bywały sytuacje, w których o wiele bardziej zasługiwał na to miano. Jego zaskoczona mina, rozmrugane oczy były tego warte. Choć trochę mi szkoda teraz , bo tylko raz można…

Seks za dwa złote? Można? Można! ;)

No nareszcie!! Kochany Blogu! Przepraszam, że mnie tak długo tu nie było, ale daję słowo, że codziennie o tobie myślałam! Potem się jakoś nie schodziło, codzienność wciągnęła mnie w swoje trybiki i .. no tak te KSIĄŻKI.. ale nie bądź zazdrosny! I tak będę do Ciebie wracać! Cóż.. książki przenoszą mnie do innych światów i dają inne życie, za to…

425. Jak być dobrą wróżką? ;)

Sobota była Dniem po Migrenie. Dlatego też ten mój ulubiony dzień tygodnia był dniem ciężkiej głowy. W dodatku plany miałam dość napięte, bo oprócz zwykłych tam sobotnich prań i sprzątań – spełniałam życzenia. Zatem sobotę tą nazwę lepiej: Dniem Spełnienia Życzeń Życzenia bywają różne. A choćby ogromny gar gołąbków. Przez spory kawał czasu, który mógł być odpoczynkiem tej ciężkiej głowy,…

W przerwie między wdechem, a wydechem.

„Mam spękane suche usta, pocałunek mój to kreeeew” Krąży w mojej głowie od rana… Nie tylko dosłownie i nie dlatego, że koniecznie nie chcę dać czemuś odejść… Czasem, nawet dość często, trzeba pozwolić odejść pewnym sprawom , nawet jak są kolorowe jak tęcza, nawet jak wrosły w człowieka, w jego marzenia. Po prostu trzeba, więc.. nie wiem skąd ta piosenka…

423. 22, 4 …Kolejny poniedziałek, który zapowiada się nieponiedziałkowo.

Z jednego nałogu, może mnie wyciągnąć tylko drugi nałóg. Tak już mam, nic nie poradzę, że jestem banalna. Klin klinem to najskuteczniejsza metoda, która syndrom odstawienia dużo ułatwia. A czasem eliminuje. Metodę mam sprawdzoną w każdej dziedzinie, choć czasem klin rozczarowuje, to jednak przynajmniej pierwszą falę łagodzi. Dlatego wpadłam tu tylko na chwilę, bo ssie mnie mój największy nałóg, wieloletni..Książki!…

422. Sztuka życia

Wczorajszy poniedziałek był taki nieponiedziałkowy!! Owszem w pracy same szczególne przypadki i zrywy natłoku klientów przeplatane przerwami, w których emocje nas niosły. Pewna sprawa poruszyła nas wszystkich, chciałoby się pomóc, ale mamy związane ręce regulaminem i przepisami, w dodatku ludzie czasem wolą być oszukiwani przez swoich bliskich, niż poznać prawdę i się załamać. Popołudnie jednak zmieniło ten poniedziałek, prawie w…

Z łąki pełniej stokrotek i kociaków w strugi czranego deszczu…

W piątkowy poranek zwykle pierwszą myślą po przebudzeniu jest: jutro się wyśpię! Dziś poranek był dodatkowo przybijający do pościeli, gdyż za oknem deszcz śpiewał kołysankę. Do tego sen miałam piękny: wielka, zielona łąka zalana słonecznym blaskiem. Cała obsypana pączkami stokrotek. A po tej łące, kociaki różnych maści, ale najwięcej kopii małego Harrego, biegały po trawie i oblizywały zalążki stokrotek. I…

420. oooommmm ommm

Coś mnie ugryzło w tyłek! Bo na pewno nie pocałowało! Chodzę..chodziłam znaczy, cały dzień wściekła.. Może to jeszcze krucha tarcza po ostatnich dniach, bo zwykle aż tak mnie nie rzuca. Miałam ochotę wyjść na środek, tupiąc jak dziecko i się wydrzeć ile sił w dudkach! Głównie to ludzie mnie wkurzali swoją głupotą! I nie chodzi o głupotę typu „nie wiem,…